Dbanie o siebie ma MOC by Monika Myszka-Wieczerzak

20 lutego 2017

Ja dziś świętuję, bo moja mała Natalka… kończy 12 lat. Chcę w tym dniu być blisko niej,
a równocześnie zadbać o Was. Ponieważ świat jest pełen strategii z pomocą przychodzi mi inna mama – Monika Myszka-Wieczerzak, która napisała piękny artykuł o MOCY.


MOC energii potrzebnej do zajmowania się dziećmi

Zaskakujący paradoks. Zostajemy mamami i przestajemy o siebie dbać, a przecież właśnie wtedy tej troski o siebie potrzebujemy najbardziej. To przecież wtedy życie stawia nas przed ogromnym wyzwaniem zaopiekowania się żywą, bezbronną na początku istotą, która potrzebuje 100% uwagi, bliskości, akceptacji, umiejętności odczytania jej potrzeb. To właśnie wtedy sytuacja wymaga od nas tak wiele, że bez troski o siebie ani rusz. Warto poznać kilka sposobów na to, jak znajdywać w tak ekstremalnych warunkach na to czas – jak dobrze wykorzystać choćby te marne jego skrawki.

Nieważne, czy to Twoje pierwsze dziecko, czy któreś z kolei. Urodzenie każdego malucha zabiera najpierw mamie sporą część jej własnej przestrzeni – fizycznej, psychicznej, mentalnej… I w tym dbaniu u siebie nie chodzi przecież tylko o ładny wygląd, makijaż, paznokcie – to tylko wierzchołek góry lodowej. Tak naprawdę chodzi o coś więcej: o emocje, o higienę myśli, o potrzeby bardziej duchowe.

MOC dobrego przykładu dla dzieci

Jestem mamą siedmiolatki i trzylatka, w tym roku spodziewam się kolejnego dziecka 🙂 i dociera do mnie, że chyba żadne inne doświadczenie życiowe nie skłoniło mnie do refleksji na temat DBANIA O SIEBIE, tak jak macierzyństwo właśnie. Bo o ile wcześniej TROSKA O SIEBIE mogła wydawać mi się ono oczywistością tak oczywistą, że wręcz bagatelizowaną i pomijaną – o tyle przy dzieciach stała się jednym z priorytetów.

Przecież chcę w moich dzieciach utrwalić dobre wzorce! Przecież chcę, żeby dobrze radziły sobie w życiu, nawet wtedy gdy nie będzie mnie obok! Przecież chcę, by same znały swoją wartość i umiały jej bronić jak skarbu!

Przecież nic nie da tu moje gadanie o dbaniu o siebie, jeśli na co dzień zakodują obraz urobionej po łokcie mamy, która co prawda góry dla nich przenosi, ale zgrzyta przy tym zębami i miota wokół piorunami!

MOC pozytywnej atmosfery, która przenika dom

Lubię myśleć o tej paraleli: ZADBANA JA – ZADBANY DOM. Myślę, że zresztą sam dom – miejsce, w którym mieszkamy – to dbanie o siebie każdemu z członków rodziny podpowiada. Przecież każde wnętrze, każde pomieszczenie ma spełniać dla nas jakąś ważną funkcję: kuchnia jest po to, aby zaspokajać potrzebę jedzenia i picia; sypialnia – potrzebę snu, odpoczynku, intymności; łazienka – potrzebę higieny, troski o ciało; pokój dziecięcy – potrzebę zabawy; salon – potrzebę bliskości, kontaktu, towarzystwa… I można by tak jeszcze wymieniać…

Tak często brniemy w iluzję, że musimy stworzyć dom, który będzie dobrym środowiskiem do rozwoju dla naszego dziecka, a zapominamy, że ta przestrzeń ma służyć wszystkim domownikom – także nam, mamom! Tym bardziej, że na początku macierzyństwa zwykle spędzamy w nim bardzo dużo czasu. Tak zapędzamy się w dbaniu o rodzinę, że zapominamy, iż same jesteśmy jej częścią – jednym z jej podstawowych filarów!

Porozumieniu bez Przemocy pomaga mi odnaleźć siebie, tak gdzie de facto szukam pomocy  dla innych. To przywrócenie równowagę i właściwych proporcji. Nawet jeśli zaczęłam zgłębiać NVC, po to żeby lepiej zrozumieć swoje dzieci, to i tak w efekcie SPOTKAŁAM SIEBIE: swoje potrzeby, emocje, zachcianki. Chciałam poradzić sobie z dzieckiem, a dowiedziałam się, jak pomóc przede wszystkim sobie…

MOC pomysłów na odkrycie dobrych strategii

Lubię myśleć, że każda moja potrzeba to pewna przestrzeń do zagospodarowania, która pełni w moim życiu ważne funkcje – tak jak jakieś domowe pomieszczenie.

Mogę to pomieszczenie urządzić, jak chcę. Szukanie strategii zaspokojenia potrzeb jest jak urządzanie wnętrza. Mogę wybrać ten mebel albo inny, mogę ułożyć go tak czy siak, połączyć z tym czy z tamtym sprzętem, zobaczyć czy do siebie pasują i sprawdzić, czy tak mi wygodnie. Jeśli nie – mogę coś poprzestawiać, wyrzucić, wymienić. Nie muszę ograniczać się do jednego wyboru, zawsze mogę zmienić zdanie, poszukać lepszego rozwiązania.

Co więcej – mogę podpatrzeć u innych, jak oni zaspokajają daną potrzebę. Czy to samo sprawdzi się u mnie, w moim wnętrzu – nie wiem. Ale mam pewność, że każdy jest odpowiedzialny za swój własny kąt i może w nim zrobić, co zechce. Staram się szanować i rozumieć wybory innych, a jednocześnie troszczę się o to, by moje strategie służyły mi jak najlepiej. Bym czuła się z sobą dobrze – jak u siebie. Bo – jak napisała kiedyś ładnie Regina Brett – “Wszędzie dobrze, ale najlepiej w domu, który Bóg stworzył już w Twoim sercu”.

I nawet jeśli w roli mamy tracę nieraz spory kawałek przestrzeni tylko dla siebie, to wiem, że zawsze mam jakiś wybór – nawet wtedy, gdy czuję, jakbym stała pod ścianą. Takie chwile mogę traktować jak zaproszenie do poszukiwań i uruchomienia uśpionych pokładów kreatywności. Życie znów może stać się przygodą!

Czasami zestaw strategii – mebli trzeba dopasować do aktualnej fazy macierzyństwa. Świadomość, że tych etapów jest wiele, że one nie trwają wiecznie, że to co działa dziś, niekoniecznie będzie dziać jutro – nie musi wcale przytłaczać i straszyć. Przeciwnie – może oswajać z cudem różnorodności, zmienności, bogactwa doświadczeń, jakie funduje życie. Mam do wyboru cały wachlarz – potrzebuję go tylko rozłożyć. I dać sobie na to czas.


12376766_10207403981045480_5933074846392823969_n

Monika Myszka-Wieczerzak, spełniona żona i mama, autorka strony i grupy rozwojowej Dom Dobre Miejsce, gdzie wspiera mamy, które potrzebują więcej przestrzeni dla siebie i tworzy warsztaty rozwojowe online. Do końca lutego możesz zapisać się na II edycję warsztatu Zadbana Mama. Na hasło SZKOŁY MOCY 20% zniżki.