Jak napisać książkę?

20 marca 2017

Mój mąż parafrazuje często Heraklita, mówiąc, że jedyne, co jest pewne, to zmiana. Ostatnio złapałam się na tym, że w każdej sytuacji, która nie do końca wydaje mi się dobra, mówię sobie: hej, przecież mogę to zmienić. Jaki problem, zmieńmy to. Wiesz, potrzebuję zmiany. Zmiana by się przydała.

Aż mój cytujący klasyków mąż się żachnął: jasne, rzucić wszystko w cholerę i wyjechać na Kajmany, więc w dużych emocjach zadzwoniłam do mojej najstarszej przyjaciółki (stażem, nie wiekiem, rzecz jasna). Byłam bliska płaczu albo wręcz zapłakana, wzruszona i smutna zarazem i bardzo prosiłam ją, żeby mi powiedziała coś mądrego… A ona na to:

Skup się na swojej strefie wpływu

No to mi powiedziała. Od dłuższego czasu powtarzam to kobietom, z którymi pracuję indywidualnie i grupowo. Doświadczam tego na co dzień, a jak przyszło co do czego, że powinnam się pozbierać, to… zapomniałam.

Zastanawiam się, jak to jest, że możemy coś powtarzać setki razy, drugie tyle słyszeć z ust innych osób, a na końcu i tak tego nie robimy? Ktoś wie?

Ja mogę się domyślać, bo też odpowiedź na takie pytanie, jak znaki od świata, przychodzi do mnie zaskakująco często. Agnieszka, właścicielka kawiarni Babeczka w Jaworzu, która serwując kawę i przepyszne ciasta towarzyszyła mi w procesie pisania książki, spytała mnie pewnego dnia:

A może Ty nie przyjedziesz do nas z warsztatami o NVC, tylko zrobisz szkolenie jak napisać książkę?

Cha, cha, pomyślałam, a bo ja wiem jak napisać książkę? Ale przecież u licha właśnie ją piszę! Wiem jak ją wydać samodzielnie, prowadzę również rozmowy z wydawnictwami, faktycznie jestem o krok dalej, bo gotowy manuskrypt bezpiecznie zdeponowany czeka na rozpoczęcie machiny wydawniczej.

Jak więc napisać książkę?

Usiąść, albo się położyć, ale to mniej wygodne. Więc polecam jednak usiąść i… zacząć. Postawić pierwszy znak. Czy to będzie litera a, czy z, a może tylko jedna kropka – właśnie zaczyna się magia.

Ja zrobiłam trochę inaczej i może to też jest metoda. Napisałam sporo, ale wcale nie myślałam o książce. Pisałam, pisałam, aż napisałam, że to jest prawie jak książka. Wtedy mnie olśniło, że to JEST książka. Może dla Ciebie akurat taka ścieżka będzie lepsza. Pisać dla samej radości pisania, bez presji i celu, a potem, kto wie? Czas spędzony na pisaniu jest przyjemny, bo przecież gdyby było inaczej, to nie pisalibyśmy…

Jak jeszcze można napisać książkę? Stworzyć zespół, podzielić zadania i zająć się pisaniem fragmentu pewnej całości – opowiadania albo wiersza. Nie w Twoim stylu jest organizowanie? Szukaj kogoś, kto jest w tym dobry i jemu powierz logistykę całego przedsięwzięcia.

Inne pomysły? Opowiadaj swoim dzieciom bajki na dobranoc. I nagrywaj je. A potem przepisz i podziel się nimi ze światem. Jeżeli Twoje dzieci je uwielbiają, dlaczego inne nie miałyby zareagować tak samo? A może bliższa Ci jest tematyka bajek dla dorosłych? To już pozostawiam Twojej inwencji jak się za to zabrać, ale ja wierzę, że w każdym z nas jest opowieść, którą warto pokazać światu.

Mam książkę i co teraz?

No dobra, załóżmy że mamy już temat, pierwszą, drugą, a nawet siedmiotysięczną kropkę i zadajemy sobie pytanie: co teraz?

Aaa, to zależy. Oczywiście zależy od Ciebie. Bo trzeba zadać sobie setkę pytań i rozstrzygnąć dziesiątki dylematów, a za nimi sto jedno najważniejsze – po co Ty tę książkę w ogóle piszesz? Po co chcesz ją wydać?

Az prosi się tu mały schemacik, bo:

1. Jeżeli robisz to dla sławy, czy, jak mawia moja córka – dla fejmu, to wtedy warto szukać wydawcy, bo nawet jeżeli wszystko zrobisz samodzielnie i garaż zapełnisz kartonami, to możesz ze zdziwieniem odkryć, że nadal celebrytą nie jesteś.

Wydawca da Ci za książkę śmiesznie mało, przy dobrych układach 10% ceny z okładki, ale zrobi za Ciebie całą czarną robotę – redakcję, korektę, skład, zaprojektuje okładkę, zajmie się promocją i dystrybucją. Masz więc ok 3 zł od sztuki (oczywiście, jeśli się sprzeda…, o ile się sprzeda, samo umieszczenie w księgarni nie wystarczy), ale poza tym śpisz w miarę spokojnie. W każdym razie mole Ci jej nie zjadają.

2. Jeżeli robisz to dla pieniędzy, to wyżej opisana ścieżka może okazać się wyboista i cierniami usłana. Jak więc zarobić na książce duuuże pieniądze?

Można po prostu być świetnym i część wielkich sław bazuje na tym. Kiedy Twoja książka będzie świetna, marketing szeptany może zrobić swoje, choć trzeba będzie szeptać szczególnie głośno. W dobie Internetu nie jest to jednak niewykonalne.

Można napisać coś tak skandalizującego, że telewizje śniadaniowe będzie aż skręcać, by Cię do siebie zaprosić, ale nie będą miały odwagi. Można mieć też słabą książkę, ale zrobić do niej mocny skandal i wtedy też Twoje szanse rosną. Można sprzedawać do niej prawa do ekranizacji, adaptacji teatralnej, komiksu, bajki, czy choćby użyczyć postaci na opakowania gum balonowych i skarpetek.

3. Ponosi mnie fantazja, ale można też chcieć wydać książkę dla fanu i satysfakcji. No to wydajesz, spokojnie można znaleźć miejsca, gdzie za wydruk 4 sztuk zapłacisz np. 99 zł i MASZ książkę! Brawo Ty!

4. Do czego jeszcze może przydać się Twoja książka? Mnie chyba najbliżej do potrzeby bycia rozpoznawalnym, budowania wizerunku, nie odważę się mówić o sobie ekspertem, bo wciąż tak się nie czuję i nie wiem, czy kiedykolwiek będę chciała tak się nazywać, ale kimś w rodzaju “tej, która wie”. Jest to ścieżka rozwoju, bycia identyfikowalnym, szanowanym. Od razu widzę też ciemniejszą stronę tej drogi, bo za tą motywacją kryje się też dużo lęku i chyba najbardziej wystawiamy się na krytykę, ryzykując zarówno wypromowanie się, jak i utratę tego, co dotychczas udało nam się zbudować. W tym przypadku w mniejszym stopniu liczy się sława i pieniądze, chociaż przecież nie pogniewamy się, jeżeli będą elementem sukcesu. Fan i satysfakcja również mieszczą się w tym zakresie, więc pojawia się chochlik, który szepce: kurcze, a może by tak spróbować?

Ja próbuję. Postawiałam pierwszą i ostatnią kropkę i nie zapominam, gdzie jest moja strefa wpływu. Ona jest we mnie i zatacza krąg o średnicy moich wyciągniętych ramion. Poza nim znajdują się moi bliscy, dalsi, obcy i cały wielki świat. Ja jednak dla siebie jestem jego pępkiem.

Może właśnie to jest cecha pisarza? Być dla siebie pępkiem świata i emanować na zewnątrz dobrem, pięknem i wiedzą. Nie zapominając nigdy o sobie.