Każde NIE, oznacza TAK dla czegoś innego

31 lipca 2016

Czy boisz się słowa NIE? Obawiasz się odmówić ze strachu przed utratą akceptacji? Panicznie boisz się usłyszeć kategoryczny sprzeciw wobec Twoich planów? Czujesz złość, kiedy Twoja prośba nie jest spełniona? Irytuje Cię czyjś upór? A może odbierasz sobie prawo do niezgody i robisz to, czego oczekują od Ciebie inni?

Każde nie, oznacza tak dla czegoś innego

Kiedy dziecko odmawia mamie przyjścia na kolację, mama odbiera to jako bunt i nieposłuszeństwo. A ono po prostu ogląda bajkę. Jeżeli woła Cię, a Ty mówisz zaraz, to nie jest bunt ani nieposłuszeństwo, Ty po prostu kończysz przyprawiać sałatkę.

Wszyscy chcemy mieć współpracujące dzieci, ale rozumiemy to jako współpracę z ich strony, tzw. bycie grzecznym. Nie spełnia próśb = nie jest grzeczne. A przecież każda ludzka decyzja to wybór. Czasem wybieramy oglądanie TV, czasem kolację. Czy to oznacza, że jesteśmy niegrzeczni?

Rodzice często pytają o konsekwencję w wychowaniu dzieci. Przez lata nam wpajano, że aby osiągnąć posłuszeństwo, trzeba wydać wyrok – zakaz lub nakaz i ten wyrok utrzymać w mocy niezależnie do okoliczności. Nawet jeżeli nam samym przestaje być wygodnie z naszą własną decyzją.

Ja wybieram bycie mamą autentyczną. Dla mnie oznacza to branie czasu jak w meczu siatkówki. Kiedy dziecko o coś pyta, jak słucham chwilę samej siebie, zanim podejmę decyzję. Bywa, że dziś mam zgodę na kolejną porcję lodów, choć wczoraj odmówiłam. Zmieniło się moje podejście, bo dziś w portfelu mam kilka złotych więcej lub jest cieplej na dworze. Albo chcę sprawić dziecku przyjemność. Jutro być może poprzestanę na jednej gałce. Ważne dla mnie jest jasne mówienie o powodach decyzji, a najważniejsze to nieuleganie „jęczeniu”. Bo nie na tym polega wymiana konsekwencji na autentyczność, żeby ulegać kaprysom, tylko podejmować decyzje, z którymi zgadzamy się na tu i teraz. Dlatego tak istotne jest zastanowienie się przed ogłoszeniem wyroku. Wtedy nie trzeba go zmieniać, a my jesteśmy wiarygodni, bo działamy w zgodzie ze sobą.

Zawsze mam wtedy na uwadze, że kiedy mówię tak, bo czuję tak, to moje dziecko ma do mnie zaufanie, że wybieram dobrą dla niego opcję i robię to nie z przymusu, a w zgodzie ze sobą.

Kiedy mówię nie, bo czuję nie, nawet jeśli usłyszę

jesteś najgorszą matką na świecie

wiem, że to strategia na wyrażenie złości i frustracji, a nie odmowa miłości i utrata relacji z dzieckiem. Bo moje dziecko nadal ma do mnie zaufanie, że nie robię tego, bo „jestem najgorszą matką na świecie”, tylko mam ważne powody, żeby tak, a nie inaczej decydować.

Potęga wolności

Czy podobne reguły mogą panować w małżeństwie? Badania wskazują, że wolność jest bardzo wysoko cenioną wartością pomimo, a może właśnie dlatego, że jesteśmy z kimś blisko. Związek to piękna przestrzeń, by przyczyniać się do wzbogacenia życia drugiej osoby. To wzbogacenie jest cenne, kiedy robimy coś z własnej woli i dlatego, że tego chcemy. Miło wracać do domu, w którym ktoś czeka z uśmiechem, a nie z grymasem, bo jesteśmy później niż zwykle. Taki grymas potrafi skutecznie zniechęcić do wracania na czas, bo nie mamy wielkiej ochoty być OK w stosunku do kogoś, kto nas tresuje. A przecież cieszysz się, że mąż jest w domu. Zamiast to okazać i przytulić się na przywitanie, od progu potrafimy się czepiać. Jak gdyby partner był naszym niewolnikiem. W takim układzie nie ma miejsca na wolność, która jest niezbędna, by chciało się chcieć. Koło się zamyka.

A kiedy witasz męża z uśmiechem, mówisz tak dla relacji. Oczywiście nie mówię, że masz z radością przyjmować wszystko, co partner zrobi. Masz przecież prawo wyrazić swoje niezadowolenie, złość, zawód. Możesz wszystko, ale warto pamiętać, że ciągle mówisz tak Waszej relacji. Że niezależnie od tego, czy mąż był “grzeczny” i wrócił na czas, czy spóźnił się, wciąż go kochasz i cieszysz się, że jest już  w domu. Kiedy dasz mu wolność, możesz również dać wolność sobie. Wyrazić swoje uczucia i potrzeby.

Kochanie, cieszę się, że jesteś w domu. Kiedy przychodzisz później niż się umawialiśmy, czuję zawód, bo dotrzymywanie umów jest dla mnie ważne. Chciałabym, żebyś o tym pamiętał.

Nie ma tu miejsca na Ty taki, siaki, owaki, Ty znowu, Ty zawsze, Ty ciągle. Wszystko wychodzi z JA, bo oboje macie prawo czuć i potrzebować. Oboje macie też jak najlepsze chęci bycia dla siebie dobrym, wspierania się, sprawiania sobie przyjemności. Jest wiele powodów ku temu. Równie wiele mamy jednak ran, problemów, trosk i często zmieniają się one w oskarżycielski ton, grymas, komunikat bo Ty, manipulację.

Przerwij to

Jeżeli każde nie, oznacza tak dla czegoś innego, to jeżeli powiesz nie złośliwym przytykom, powiesz tak dla uśmiechu i szczerej uwagi. To taka inwestycja, w którą co prawda musisz włożyć to, co najlepsze, ale za to zyski są bezcenne.

Czy tęsknisz za lekkością zakochania, motylami w brzuchu, cudownym czasem, kiedy wszystko chcieliście robić razem, budziliście się wpatrzeni w siebie? Wszystko to możesz dostać jako procent od swojej inwestycji.

Przypomnij sobie – kiedyś cieszyłaś się, że On po prostu jest. Z radością 20 minut przyprawiałaś rosół, żeby mu smakował. Szykowałaś romantyczną kąpiel  dla dwojga. Komplementowałaś, kiedy wrócił od fryzjera i chwaliłaś w gronie znajomych, że jest najlepszym handlowcem w firmie. To wszystko możesz robić też dziś, wiesz?

Jedyne, co jest do zrobienia, to powiedzieć TAK dla relacji.

Kto zadba o mnie?

Wydaje nam się, trochę nie bez racji, że jeżeli będziemy miłe dla męża i będziemy „pozwalać dziecku na wszystko”, to świat wejdzie nam na głowę i nie zostanie z nas już nic. To prawda. Bo nie możemy zapomnieć, że czasem tak dla świata, oznacza nie dla nas samych. Czy wracamy do punktu wyjścia? Nic nas już nie czeka i wszystko, o czym pisałam, jest tylko nierealnym marzeniem?

Absolutnie nie!

Chętnie o tym napiszę, ale może Ty masz pomysł, jak to zrobić? Ja wierzę, że każdy z nas ma w sobie wystarczająco dużo własnych zasobów, żeby znaleźć rozwiązanie najlepsze dla siebie. Rzucam Ci więc wyzwanie:

Napisz w komentarzu, w jaki sposób możesz zadbać o siebie, jak możesz powiedzieć sobie tak?  Spróbujesz? Ja w Ciebie wierzę!