Ostatni dzień

2 stycznia 2017

Uwielbiamy opowieści. W dzieciństwie wielokrotnie, do znudzenia prosiliśmy o tę samą bajkę na dobranoc. Im bardziej mrożąca krew w żyłach, tym lepiej. Jako dorośli ludzie również karmimy się legendami. Narracja trwa bez ustanku. Telewizja nadaje 24 godziny na dobę i tyle tego wokół, że straszne historie robią na nas coraz mniej wrażenia. Wciąż jednak istnieją bajki, które są dla nas inspiracją i krążą z ust, do ust, ogrzewając nasze serca. Oto jedna z nich, idealna na nowy początek, jakim jest nie tylko 1 stycznia, ale każdy poranek naszego życia.

 

Opowiem Wam prawdziwą historię o pewnym chińskim businessmanie, który był coraz bardziej niezadowolony z samego siebie, ze swojego życia prywatnego, jak i zawodowego. Jego żona chciała od niego odejść, jego sklep był zadłużony, a on sam był zmęczony i zniechęcony. Gdy pewnego dnia usiadł i zrobił podsumowanie tego, jak mu jest źle na tym świecie, postanowił następnego dnia się zabić. Po tej decyzji spokojnie oczekiwał kolejnego ranka – ranka, który zarazem miał być ostatnim w jego życiu. Obudził się i wstał. Szczęśliwy z powodu zbliżającego się zakończenia swych cierpień rozkoszował się śniadaniem i znalazł nawet słowa uznania i wdzięczności dla żony, po czym pożegnał się z nią pogodnie. Mimo że nie było mu po drodze, odwiedził swoich starych przyjaciół, dla których już dawno nie miał czasu. Dla każdego z nich był miły i życzliwy, znalazł czas, aby wysłuchać, co mają mu do powiedzenia i obdarzyć ich spokojnym uśmiechem. W drodze do pracy dostrzegł, jak przyjemnie ogrzewają go promienie słońca. Był wyjątkowo uważny wobec swych klientów i uczciwie im doradził. Wolny od wszelkich chęci odniesienia korzyści kosztem drugiego człowieka prezentował swoje towary, mając na uwadze prawdziwe potrzeby klientów. Podliczając wieczorem kasę, stwierdził, że utarg tego dnia był ogromny. W domu żona powitała go z czułością i jak za dawnych czasów przygotowała mu jedną z jego ulubionych potraw. Zasypiając, uznał, że tak naprawdę nie ma już powodu do samobójstwa. Zmienił swoje nastawienie do życia. I życie mu za to podziękowało.

 

Tę historię przytaczam dzięki uprzejmości Agnieszki Pietlickiej i zespołowi DialogueUnlimited.