Świat nie lubi próżni

25 kwietnia 2017

Świat nie lubi próżni. Jeśli mama nie chce, żeby małe dziecko bawiło się drewnianym klockiem, wymienia go na pluszaka. Kiedy rzucasz palenie, życzliwi polecają skubanie słonecznika, by zająć czymś ręce i umysł. Gdy wypadają nam zęby, nosimy sztuczną szczękę.


Jasne, można bez tego żyć. Można pozwolić na zabawę klockiem, najwyżej dziecko nabije sobie nim guza. Można też zabrać klocek, nie dając nic w zamian. Jednak coś w zamian dostaniemy – prawdopodobnie będzie to płacz, może smutek, krzyk, marudzenie.

Można rzucić palenie i nie jeść słonecznika. Można jeść żurawinę. Można też nie podjadać nic, jednak można przewidzieć, że będziemy rozdrażnieni, czegoś nam będzie brakowało i będzie nas „nosić”.

Kiedy boli nas ząb, najpierw staramy się go leczyć. Ewentualnie wyrywamy, a wtedy wstawiamy implant, mostek lub kiedy szpar przybędzie – cała sztuczną szczękę.

Świat nie lubi próżni i szczególnie w sytuacji, kiedy chcemy coś zmienić czy poprawić nie wystarczy zrezygnować. Dla powodzenia naszej misji warto zastąpić zły nawyk – dobrym.

Zamiast podjadać słodycze – chrupać marchewkę. Relaksować się przy dobrej książce, zamiast oglądać serial…

Możemy też wymieniać słowa, które potrafią doprowadzić do spektakularnej kłótni, na takie, które zmieniają wszystko. Podzielę się dziś z Tobą trzema pomysłami na odmienienie naszych codziennych komunikatów.

Bardzo podoba mi się Twój wpis na blogu, ale to zdjęcie, to mogłaś dać inne.

Ciekawa jestem, co słyszysz? Czy dotarła do Ciebie informacja o dobrym artykule, czy o kiepskiej fotce? A może nawet zerkasz na zdjęcie ilustrujące ten wpis i próbujesz  wyrobić sobie o nim własne zdanie?

Ale, to kasownik. Odkąd je usłyszymy, nie pamiętamy już pierwszego członu zdania.

Fajne masz buty, ale ta spódnica to chyba po starszej siostrze?

Niezłe auto, ale te felgi to obciach.

Dobry raport, ale forma graficzna fatalna.

Kocham cię, ale nie lubię, kiedy jesteś niegrzeczna.

Ładnie zjadłeś zupkę, ale nie dojadłeś ziemniaków,  więc nie dostaniesz deseru.

Gubi się pierwszy – nieraz bardzo istotny przekaz, a zostaje druga – często krytyczna uwaga. Trudno jednak powstrzymać się przed tym automatycznym budowaniem zdań. Nawet, kiedy już wiemy, że to nie działa, nie wspiera, nie pomaga. Dzieje się tak dlatego, że świat nie lubi próżni, więc zamiast ale proponuję w miejsce kropek wstawić słowo jednocześnie. Dla komunikacji to słowo zadziała jak odświeżacz powietrza,  a może nawet zniechęci do dodawania drugiego elementu lub sprawi, że krytyka będzie łagodniejsza.

Fajna te buty, jednocześnie myślę, że lepiej pasowałyby do tej twojej spódnicy w grochy.

Ładnie zjadłeś zupę, jednocześnie zależy mi na tym, żeby drugie danie też było zjedzone. Chcę mieć pewność, że nie jesteś głodny. Wtedy spokojnie mogę zgodzić się na lody.

Niezłe auto, równocześnie te felgi chyba trochę psują efekt. Jak myślisz?

Kocham cię, równocześnie nie zgadzam się na rysowanie po ścianach.

Czy to brzmi dla Ciebie lepiej? Dlaczego?

No jak to? Dlaczego? Bo tak! Bo mam takie widzimisię. Dlatego! Bo miałam ochotę! Sam nie wiem.

Nie wiem jak jest u Ciebie, bo nie każdy tak ma, ale dla mnie słowo dlaczego działa jak wyrzut. Foch. Obraza. Zarzut i czepianie się.

Dlaczego bije pan psa? Dlaczego się spóźniłeś? Dlaczego to jeszcze nie jest zrobione? Dlaczego nie oddzwoniłaś? Dlaczego?

Kiedy moja młodsza córka była mała, nie używała dlaczego. Mówiła zawsze po co?
Używała najprostszego zamiennika i choć po co nie zawsze brzmi poprawnie i może razić purystów językowych, ma jedną podstawową zaletę. W przeciwieństwie do dlaczego, nie odnosi się do przeszłości, a do przyszłości. I zakłada, że jeśli coś robimy, to robimy to po coś, czyli dbamy o zaspokojenie swojej potrzeby, a nie robimy przeciwko czy na złość.

Kiedy nie sposób wymienić dlaczego na po co, możemy sięgnąć do naszej kreatywności. W jakim celu? Z jakiego powodu? Co się stało, że…?

Po co bije pan psa? Co się stało, że się spóźniłeś? Z jakiego powodu to jeszcze nie jest zrobione? Ciekawa jestem czy coś się stało, że nie oddzwoniłaś? 

Jest wiele lepszych słów i wyrażeń, niż stawiające pod ścianą dlaczego?

Dlaczego wciąż o tym mówię i wiecznie to powtarzam?

Wybacz, ale wcale nie wciąż! Piszę o tym tyle, bo to temat tego artykułu. Nie powtarzam tego wiecznie, bo napisałam to słowo 7 razy. To nie jest wiecznie, to 7 razy.

Kiedy więc masz ochotę użyć któregoś z zamykaczy drzwi takich jak znowu, wiecznie, ciągle, nigdy, bez przerwy, choć jeden raz, bezustannie… powiedz teraz.

Ty ciągle uchylasz to okno, a mi ciągnie po plecach i znowu będę chora. Jak zwykle…

Ty (teraz) uchyliłaś okno, zimno mi.

Ja nigdy nie mogę się doprosić, żeby odkładać kubek na miejsce. Zawsze to samo.

Proszę, żebyś (teraz) odłożył kubek na miejsce.

No błagam Cię, przynajmniej raz wyjdź z domu na czas.

Spróbuj dzisiaj wyjść z domu o 18.

Świat nie lubi próżni. Nie zabiorę Ci tych słów, do których przywykliśmy jak do kapryśnej pogody w kwietniu. Proponuję jednak stopniowo, małymi krokami wymieniać je na inne, nie tak zabójcze dla komunikacji.

Ale na jednocześnie lub równocześnie.

Dlaczego na po co, w jakim celu, z jakiego powodu.

Wiecznie, ciągle, nigdy, stale, jak zwykle na teraz, dzisiaj.


Spróbujesz? A może robisz tak od dawna? Wydaje Ci się to trudne, czy łatwe? Może nie widzisz w tym sensu? A może sam jeszcze nie masz wprawy, ale już u innych zauważasz zamykacze i drażni Cię to? Skomentuj wpis i podziel się swoimi doświadczeniami.

Po co Cię o to proszę? Zależy mi na aktywności moich Czytelników na blogu,  jednocześnie jestem naprawdę ciekawa Twoich doświadczeń. Czy możesz zrobić to teraz? 😉

 

  • Mogę😊 Uwielbiam słowo jednocześnie, wprowadza do rozmowy spokój, jest nienachalne, w przeciwieństwie do ale. Z po co nam problem, bo faktycznie drażni moje polonistyczne uszy, ale widzę jego skuteczniść, szczególnie w kontaktach z dziećmi – pewnie dlatego, że dla nich ten zwrot jest zupełnie naturalny. Zawsze i ciągle to moje zmory. Z automatu wskakują w moje usta, ale kiedy już padną i ja to usłyszę, to staram się od razu je zamienić na konkret😊

    • Aniu, byłaś moją inspiracją do pisania tego artykułu, bo ja często z Twoich ust „jednocześnie” i za każdym razem strzygę z radością uszami 🙂 Z „po co” warto się pomęczyć, pod warunkiem, że widzimy w tym wartość. A siła tkwiąca w konkrecie jest powalająca i fajnie, że piszesz, że nawet jeśli nam się wymsknie, możemy od razu powiedzieć to jeszcze raz 🙂

  • Agnieszka Nowakowska

    Bardzo mi po drodze z tymi poradami. Od jakiegoś czasu staram się je wdrażać. Natomiast rozwalila mnie analiza „po co „…. nie docenilam mądrości mojego dziecka, które zamiast dlaczego, mówi po co. Dziękuję Basiu.

    • Ooo, czyli jest nas więcej. Nas – matek zdziwionych mądrością własnego dziecka, zaskoczonych, że ono NAPRAWDĘ mówi językiem serca. Świętuję i mam nadzieję, że przyczynimy się do tego, żeby serca naszych dzieci nie zamarzały <3

  • Justyna Bielówka

    Bardzo żywy temat, tylko rzadko mam okazję trenować w tej chwili… ☹ rozwieszam karteczki na przyszłość ☺ bardzo do mnie dociera wyjaśnienie odbioru. Warto się zatrzymać i pomyśleć zanim zacznie się komunikować na autopilocie. ☺

  • Justyna Bielówka

    PS. Zdjęcie ze szczęka genialne 😀 ostatnio wpadłam na obrazkowy skrót do podstawowego zdania w komunikacji serca. Najpierw oko 👁 potem serce ❤ a na końcu odwrócone serduszko z niedokończonym koniuszkiem 😂 bo to jedyne co mi się z potrzebą skojarzyło 😁 od tej pory nie mam problemu z zapamiętaniem schematu 😁 polecam dla wzrokowców