Wpadki, Zloty i upadki 2016

30 grudnia 2016

Boli, szarpie, rwie i puchnie moja chora ręka, ale dziś jest moje święto, dziś chcę pisać mimo niewygody i problemów. Dziś kończy się najpiękniejszy, a zarazem najtrudniejszy rok mojego życia. I nawet jeżeli w ciągu tych 365 dni pracowałam głównie dla innych, dziś pisze te słowa przede wszystkim dla samej siebie.


Kiedy rok temu z bijącym sercem wyłączałam wtyczkę strona w budowie, nie miałam pojęcia, jaki będzie dla mnie ten rok. Pierwszy rok bloga, własnej firmy, kursów online, może warsztatów, może sukcesów, może pracy. Teoretycznie byłam gotowa na wszystko, a jednak okazało się, że nie byłam w stanie przygotować się na to, co mnie czekało. To najtrudniejszy, a zarazem najpiękniejszy rok w moim życiu. Wydarzeniami, wzruszeniami, uczuciami mogłabym wypełnić spokojnie kilka lat.

Dziś próbowałam podsumować i patrząc korporacyjnie mam do dyspozycji cyfry –  1140 subskrypcji, 765 kursantów online i 100 przeszkolonych stacjonarnie, 1245 minut nagrań wideo, 365 zarwanych nocy, własną Asystentkę i jej zupełnie niekorporacyjne słowa, że współpraca za mną, jest jedną z dwóch najlepszych rzeczy, jakie jej się przydarzyły w tym roku…

Sukcesy?

Dla mnie to Wasze słowa wdzięczności. To obecność nie na jednym kursie, ale pewne nienasycenie, chęć sięgania ze mną po więcej. To Wasza odwaga w byciu zmianą, którą chcecie zobaczyć w świecie. To docieranie online do Afryki i Australii, a także każdej małej miejscowości w Polsce, gdzie ludzie potrzebują wsparcia i dobrego słowa. Zapraszacie mnie do siebie, czekacie z kubkiem kawy i otwartymi umysłami, a potem podajecie Porozumienie bez przemocy tak, jak prosił Marshall Rosenberg, od domu, do domu. To kiedy moje dzieci mówią o mnie mama żyrafa. To relacja z moim mężem. To warsztaty, w jakich sama brałam udział, wzbogacające, cenne, piękne. To także pewność, że idę właściwą drogą. To wizja przyszłości i rozwoju. O Zlotach też nie mogę zapomnieć. Ubiegłoroczny, po którym zostały mi skrzydła i ten nadchodzący, którego już nie mogę się doczekać. Mam już zarezerwowane 2 wielkie apartamenty przy Rynku. Tak, żeby w cudownym gronie bliskich kobiet odnajdywać swoje skrzydła. 

Lekcje

Rozdanie 300 pierwszych kursów zupełnie za darmo. Ryzykowne, va banque. Nie żałuję.

Zorganizowanie kursu Survival z Nastolatkiem w formule „pay per value” i pozwolenie, byś to Ty zdecydowała, ile kurs był dla Ciebie wart. Trudne emocjonalnie, bo dla mnie była to prawdziwa szkoła przetrwania. Kurs jest mocny, dotyka spraw, o których może wolelibyśmy milczeć. Tym dotkliwsze było milczenie wielu osób po kursie, tym trudniej było przyjąć brak feedbacku i obojętność. Czułam złość w każdej komórce ciała. To już za mną. Nie będę więcej ryzykować. Spróbowałam, nie żałuję.

4 szkolenia w miesiącu, każde poza domem, jedno nawet za granicą. To arcytrudne. Powiem więcej, to po prostu nieodpowiedzialne, niepotrzebne, głupie. Potem nie było już przestrzeni na nic, poza lizaniem ran pod ciepłym kocem. Nie powtórzę tego. Listopada jednak nie żałuję.

Czy to historia z morałem? Jasne!

Lekcje są po ty, by się uczyć, nie żałować.

Zmiany?

Permanentnie, ciągle i bez ustanku. Testowanie, próbowanie, badanie. Nie na podstawie statystyk czy ankiet, ale w ogniu prób na żywo. Pomysł – akcja – dzieje się. Jak Jurek Owsiak w czasach mojej młodości. Być może straciłam Twoje zaufanie, być może czegoś nie wysłałam, nie dopatrzyłam, a może po prostu zawaliłam, zawiodłam. Za dużo pomysłów i wszystkie w realizacji, to mój błąd i moja wina. Zmiany były mi niezbędne do posuwania się naprzód. Ze zmian wynikać ma lepsza jakość i większa wartość. Obiecuję, że w nowej odsłonie Szkoły Mocy zaskoczenia wciąż będą, ale spójność i logika +200%. Jeżeli jakiś mój błąd mogę jeszcze naprawić, czekam na sygnał. To będzie dla mnie prezent, jeżeli przedłużysz mi mandat zaufania i zostaniesz ze mną na dłużej.

Koszty?

Zarwane noce. Wiele zarwanych nocy. Stres, praca pod presją czasu. Wychodzenie z pudełka komfortu przy co 5 wpisie na blogu, co 11 poście na Facebooku i co 6 komentarzu. 3 kilogramy, o zgrozo na plusie, zamiast w dół. Minimum ruchu, maksimum siedzenia. Spalony tylko dysk w komputerze i 2 pudełka zapałek, na szczęście nie do odpalania papierosów. Ograniczenie przestrzeni życiowej w moim domu, bo gdzieś trzeba podziać 3 mikrofony, kamerę, 2 statywy, oświetlenie, 100 teczek i wciąż powiększającą się kolekcję książek.

Plany?

Kursy online to nadal będzie główny obszar mojej działalności. W styczniu premiera Babciu, Dziadku, poMocy. W lutym druga edycja Survivalu z Nastolatkiem. W marcu zupełnie nowy kurs dla Rodziców, nad którym prace już trwają. Z okazji Dnia Matki już standardowo Jak zostać Mamą Mocy, w lipcu Wyprawa do lepszej relacji z Partnerem, w sierpniu zupełny hit – niespodzianka, a potem… kto wie.

Raz w miesiącu warsztaty w terenie, w lutym 2 terminy zabukowało już Bajkowe Pięterko w Rybniku. W marcu może Oława, a w kwietniu Twoje miasto? Jeżeli Ty masz chętne osoby, salę i chęć współorganizowania, a ja mam gotowość i wolny termin, to oznacza, że możemy się spotkać.

Kameralne Spotkania z Mocą raz w miesiącu już tylko w Gliwicach. W zależności od pory roku szukamy przytulnej kafejki albo zacienionej ławki w parku i pławimy się w żyrafim sosie.

Webinary tematyczne cyklicznie co miesiąc – zupełnie bezpłatne i dostępne bez ograniczeń. Wystarczy parę kliknięć, by regularnie korzystać z darmowej wiedzy i moich doświadczeń.

Co jeszcze? Coś na pewno, bo pomimo zapełnionego kalendarza mały margines na niespodzianki i szalone pomysły wciąż sobie zostawiam.

Dziękuję Ci, że jesteś!