Życie na WWW

15 listopada 2016

Wiele osób, które stykają się z Porozumieniem bez przemocy, mówi mi, że wszystko super na warsztatach albo w domu jak są wszyscy wypoczęci, uśmiechnięci, ale codzienność, to nie amerykański film. Przyszła jesień, jest szaro, ciemno, chłodno, deszczowo, zapomnieliśmy już o wakacjach, a biała puszysta zima fajna jest tylko w górach, o ile będzie śnieg, a w ogóle kogo na to stać. Taki spadek formy i pogorszenie nastroju wpływa na wszystkich, dzieciom się mniej chce, a my mamy „krótszy lont” i od iskry do wybuchu mija dosłownie chwila. Czy wtedy nadal kurczowo trzymać się ścieżki żyrafy? Przecież ona też żyje w ciepłym klimacie i nie czuje się dobrze w mżawce i mgle.

 

Dzisiaj

Moje myśli krążą wokół trzech słów na W– jestem  wolna, wiem, wybieram. Kiedy już znam swoje reakcje, rozpoznaję sygnały, czuję mechanizmy, które mnie wyprowadzają ze stanu zen, jestem WOLNA i mogę decydować. Reaguję tak, a nie inaczej, bo WIEM, co czuję i czego mi potrzeba.

Kiedy już to sobie uświadamiam, to WYBIERAM reakcję, która wspiera, a nie kopie leżącego. Teraz zaskakująco często przemilczę, nie w sensie „zamknę się, nie powiem, domyśl się albo radź sobie sam”, a raczej „ooo, tak to jest? Aha!”. Przyjrzę się, pobędę chwilę, posłucham, popatrzę i… już nie potrzebuję reagować. To trochę tak, jakby z błyskawicy zrobić małą świetlistą kuleczkę i położyć ją na dłoni, a wiatr sam uniesie ją w górę.

Bywa też, że wręcz przeciwnie, powiem, poproszę wprost o pomoc, tak jak wczoraj, kiedy włączył mi się niedoczas i na mojego męża po 12 godzinach pracy scedowałam niespodziewanie kilka spraw, którymi normalnie ja się zajmuję. Bardzo potrzebowałam pomocy, a on był moją najlepszą strategią. Na pewno nie jedyną, ale wprost idealną. Gdyby się nie zgodził, pozostawało jeszcze parę innych rozwiązań, bo przecież świat jest pełen strategii.

Ta niewypowiedziana, a jednak obecna akceptacja odmowy zaskakująco często daje przestrzeń na zgodę, bo Marshall Rosenberg uczy, że

Ludzie lubią przyczyniać się do szczęścia innych ludzi, kiedy jest to ich wybór!

Wczoraj

To nie przyszło samo. Dawniej reagowałam w ułamku sekund, im bardziej sekundy były ułamane, tym gorszy efekt osiągałam. Psułam relacje i rujnowałam poczucie własnej wartości, wciąż wyrzucając sobie ultraszybki komentarz, zdecydowanie zbyt ciętą ripostę. Potem, niejako w odwecie na sobie samej, zamykałam się w poczuciu winy, niezrozumienia, osamotnienia i beznadziei. Karmiłam się tymi myślami i czerpałam masochistyczną przyjemność z dowalania sobie, pisania scenariuszy, na podstawie których kręciłam dramaty ze mną w roli głównej. Wszystko, co robiłam, było podszyte słowami:

Ja chcę, żebyś Ty…

Jeżeli szukasz prostego przepisu na katastrofę, polecam Ci ten schemat myślenia! Jest on cudownie złudny. Zakłada, że źródło wiecznej szczęśliwości jest poza nami i zależy od innych, a my, choć pozornie jesteśmy w centrum świata, tak naprawdę nie możemy nic, nie bierzemy odpowiedzialności, winne są okoliczności, mżawka, mgła i nieprzystosowana do życia w takich warunkach żyrafa.

Jutro

Zawsze jest jakieś jutro i nie mam zamiaru podpisywać krwią deklaracji, że będę lepsza, nigdy nie wrzasnę, nie odburknę, nie trzasnę pięścią w stół. Znam siebie z każdym rokiem dłużej i wiem, że to mało realne. O czym więc marzę? Już na samo słowo marzenie czuję przyjemne ciepło i spokój. Chcę,  żeby czas zmienił bieg. Żeby odchodzić od reagowania natychmiast, bo naprawdę mało sytuacji tego wymaga. Dać sobie chwilę, ochłonąć i zanim odpowiemy poszukać najpierw odpowiedzi na pytanie:

O co tak naprawdę mi chodzi?

Jeżeli przemawiają do Ciebie metaforyczne porównania, spójrz na obrazy impresjonistów. Z bliska – nieregularne kropki w wielkim nieładzie, z pewnego oddalenia kolorowe plamy, krok dalej pejzaż, a kiedy dystans jest odpowiedni, widzimy obraz tak plastyczny i żywy, że mamy ochotę do niego wejść i nigdy stamtąd nie wychodzić. O tym marzę dla siebie i dla Ciebie – życia, z którego nigdzie się nie wybierasz, życie na WWW

  • Jetem wolna
  • Wiem
  • Wybieram